To zaszczyt pomagać Mamie.

Infekcjom na przekór

Pięcioletnia Ola była bardzo chorowitym dzieckiem. Jeszcze zanim zaczęła chodzić do przedszkola, łapała jedno przeziębienie za drugim. Często niewinne infekcje kończyły się u niej zapaleniem oskrzeli czy ucha. Od roku dziewczynka rzadko choruje, jest pełna energii i świetnie się rozwija. O idealnym sposobie na wzmocnienie odporności opowiada mama Oli, pani Marzena.

Ze zdrowiem Oli mieliśmy problemy praktycznie od początku. Dopóki karmiłam ją piersią, było jeszcze w porządku. Później, mniej więcej ok. 1 roku życia, zaczęło się regularne chorowanie. Pediatra uspokajał mnie, że układ odpornościowy takich maluchów jest jeszcze niedojrzały i nie potrafi sobie radzić ze wszystkimi wirusami i bakteriami. Ale u nas to było naprawdę nie do zniesienia – czasami były takie okresy, że na palcach jednej ręki mogłam policzyć dni, w których Ola nie miała kataru. Gdy poszła do przedszkola, było jeszcze gorzej. Tydzień w przedszkolu, dwa tygodnie w domu – i tak przez cały rok. Dwa razy wylądowałyśmy nawet w szpitalu, bo mała dostała duszności. Brała jeden antybiotyk za drugim, a każdy kolejny dodatkowo ją osłabiał.

Wiedziałam, że układ odpornościowy mojego dziecka muszę wzmocnić. Próbowałam różnych domowych sposobów: dbałam, by Ola codziennie przynajmniej 2 godziny bawiła się na podwórku, latem pozwalałam jej chodzić bosymi stópkami po rosie, żeby choć trochę ją zahartować, ubierałam tak, by absolutnie się nie przegrzewała, dodawałam do potraw czosnek z nadzieją, że odstraszy wirusy i bakterie, przynajmniej 2 tygodnie w roku spędzałyśmy nad morzem. Było trochę lepiej, ale infekcje nadal nas nie opuszczały.

W końcu poprosiłam pediatrę o polecenie preparatu wzmacniającego odporność u dzieci. Bardzo zależało mi na tym, żeby zawierał składniki rzeczywiście skuteczne, dokładnie przebadane oraz bezpieczne – ze zdrowiem malucha przecież nie można eksperymentować. Chciałam również, żeby był smaczny i żeby Ola chętnie go brała – zażywała już tyle różnych leków, że na widok łyżeczki z syropem uciekała, gdzie pieprz rośnie. Pediatra polecił mi Omegamed Odporność – produkt według niego najskuteczniejszy i najbezpieczniejszy wśród preparatów do codziennego stosowania. Wyjaśnił mi, że zawiera składniki, które układowi odpornościowemu są najbardziej potrzebne: DHA (z rodziny Omega-3) z alg morskich oraz witaminę D, bez których mały organizm nie da rady obronić się przed infekcjami. Zaufałam lekarzowi i zaczęłam podawać małej Omegamed Odporność. Już po 2 miesiącach codziennego stosowania zauważyłam znaczną poprawę. Ola nie tylko przestała ciągle chorować, ale też idealnie się rozwija, bo zawarte w preparacie składniki korzystnie wpływają na mózg, wzrok oraz kości.